W przedwyborczej agonii obiecałem, że napisze co u mnie - po powyborczej agonii obietnice niniejszym spełniam. W sumie ciężko przedstawić to wszystko w jakiś w miarę uporządkowany sposób - przez ponad pół roku dużo się zmieniło… Nie był bym sobą gdybym nie zaczął od polityki.

Wygraliśmy wybory! Osoby które miałem przyjemność wspierać zostały parlamentarzystami. Jestem asystentem Senatora Stanisława Bisztygii (najlepszy wynik wyborczy w Małopolsce). Ale to jest średnio ważne - ważne jest, że naprawdę będzie lepiej - nie tylko mnie! Wszystkim… Wierze w to naprawdę głęboko. Niejako nawet jestem tego pewien.

Moja firma kręci się jako tako. Oczywiście mogło by być lepiej, ale nie ma też wielkich powodów do narzekań - cały czas się rozwijamy, idzie ku dobremu… Postępy i szczegóły śledzić można na stronie Creatusa - gdzie serdecznie zapraszam.

Na studiach, jak to na studiach… IV rok oznacza zalążki myślenia o pracy magisterskiej, przedmioty są coraz bardziej specjalistyczne co mi w pełni odpowiada. Wreszcie czuje, że uczę się czegoś co faktycznie w jakiś sposób wykorzystam.
Z bardziej prywatnych spraw- mieszkam i żyję już niemal w pełni samodzielnie. Mimo, że trwa to już dłuższy czas nadal odczuwam jakąś ekscytacje- łatwo nie jest, no ale cóż - nikt nie mówił, że bedzie ;) Zastać mnie można teraz w Krakowie na ul. Staszica 7/7 - zapraszam (dobrze się jest przed odwiedzinami zapowiedzieć).

PS: Dziękuje wszystkim Wam którzy regularnie w dalszym ciągu odwiedzacie tą stronę. Mimo, że totalnie nic nowego się na niej nie dzieje, nadal notuje około 50 wejść dziennie co jest niesamowitym wynikiem. Może w końcu mnie to zmotywuje to zrobienia nowej wersji tabaszewski.info i wznowienia działalności blogowej… Może już wkrótce :)

Idź na wybory!

Urlop ciąg dalszy…

Nowy rozdział…




Informacje

Łukasz Tabaszewski
e-mail: lukasz(at)tabaszewski.info
gg: 3484306
skype: lukasz.tabaszewski
tel: 508816496



Dobry dowcip:
Po wielu latach do nieba trafili prezydenci: Putin, Castro i Kaczyński. Siedzą sobie na niebieskiej łące i płaczą. Pan Bóg to dojrzał i pyta o powód ich żalu.
- Nie udało mi sie do końca stworzyć wielkiej Rosji - powiedział Putin.
- Nie martw się, pokazałeś im drogę. Dalej pójdą sami...
- Trzymałem naród za mordę, nic ode mnie nie mieli - ubolewa Castro.
- Nie martw się, za rok na Kubie znajdą ropę i bedą mieli dobrobyt - uspokaja Bóg.
Następnie Bóg spojrzał na Kaczyńskiego, przysiadł się i ... też zapłakał.

Blogi Polityczne Najlepsze Blogi
Im a proud friend of Poland